Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi kbialy2002 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 223920.50 kilometrów w tym 56775.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.46 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.





Turysta rowerowy umieszczony w granicach rozsądku. Ważne żeby z wycieczki coś zostało w pamięci...

To nie sztuka pojechać z nami na wycieczkę... Sztuka to przyjść na następną.



Planowane Wyprawy Rowerowe



- Nigdy nie planuj jutra...











Inne ciekawe strony





______________________

Elbląska Strona Rowerowa

ESR

______________________

Stronka Mareckiego

Marecki home



Zaliczone Gminy w Polsce.



Statystyki zbiorcze na stronę


2026 baton rowerowy bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kbialy2002.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Wycieczki

Dystans całkowity:147702.00 km (w terenie 39242.00 km; 26.57%)
Czas w ruchu:7249:03
Średnia prędkość:19.96 km/h
Maksymalna prędkość:34.00 km/h
Liczba aktywności:1468
Średnio na aktywność:100.61 km i 5h 01m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
138.00 km 12.00 km teren
08:00 h 17.25 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Browar w Gościszewie

Sobota, 22 sierpnia 2015 · dodano: 24.08.2015 | Komentarze 4

Odwiedziny w malutkim browarze aby posmakować "Napoju Bogów"... oczywiście bezalkoholowego...
Trasą:
Elbląg - Jazowa - Nowy Staw - Malbork - Gościszewo - Żuławka - Starte Pole - Kławki - Szaleniec - Żurawiec - Elbląg


Kika FOT:

Elbląg


Chętni...


....


terenik... bez niego ani rusz....


Gdzieś w Polsce...


Nogat ...


Okupacja wejścia na most...




Turystyka nad Nogatem...


Cel...

Sztum fontanna...




obsługa konsoli...


Różany...


Tyna.... ulubiony niebieski most...

Dzięki wszystkim za kręcenie ido siego razu...
Pozdrawiam poszkodowanych w kolizji... Krzysiu i Dominika wracajcie szybko na tor ja muszę się jeszcze rehabilitować... i to dużo bardziej jak ostatnio...
Do siego...




Kategoria Wycieczki


Dane wyjazdu:
376.00 km 50.00 km teren
17:00 h 22.12 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kellys

Wyprawa na Hel 2015.

Sobota, 15 sierpnia 2015 · dodano: 16.08.2015 | Komentarze 9

Jak co roku tak i w tym nie podarowaliśmy sobie wyjazdu na Hel. Do Helu dotarliśmy we trójkę. Marek, Mario i ja... Trasa wiodła przez dobrze nam znane rewiry Sobieszewa i Trójmiasta aż do szlaku niebieskiego prowadzącego do celu nie pomijając Puckich klifów. Po drodze zwiedzaliśmy po raz kolejny znane nam okolice ale leciutko już zmienione. Nic nie wygląda stale tak samo. Zdążyliśmy też zobaczyć urokliwy wschód słońca na krystalicznie czystym niebie w Juracie... Do Helu dotarliśmy rano objechaliśmy to co trzeba Mariusz zaliczył kąpiel i pomału zbieraliśmy się do powrotu.
Jednak na powrotnej drodze, w Pucku rozstaliśmy się z Markiem - wybrała asfalt do Gdyni i wsiadł w pociąg...
Zostało nas dwóch i jakoś pomału nie śpiesząc się doczłapaliśmy się do Elbląga.




Gdańsk...


Zegar wodny...


Gdzieś na szlaku...


Niebo przed wschodem słońca...


wschód




Hel - port...




Nowy eksponat na Helu...















Rzucewo...


Sopot...


Żeby nie było tak klarownie to z przygód jakie nas spotkały to chyba najbardziej będę pamiętał moją jazdę po ścieżce rowerowej na półwyspie helskim. Jadąc dość szybko zahaczyłem się o torbę pieszego i ostro z fikołem w tle przyglebiłem w betonowy chodnik...
Jakoś to przeżyłem ale podnieść się z ziemi to już inna bajka... Bark boli jak cholera , coś stało się z moją głową bo nie mogę zebrać myśli... kurde chyba kogoś rąbnąłem... ale nie... stoi nade mną grupa pijanych turystów i mnie opieprza że za szybko jeżdżę... Dalej nie mogę się ruszyć i sprawdzam czy mój bark się do czegoś nadaje... Jakoś wstałem... 
Niestety nie mogłem ruszać prawą ręką... nie mogę podnieść roweru... co jest złamałem sobie bark czy co... ale po jakimś czasie ręka już jakoś się rusza i jakoś się pozbierałem... po kłótni z turystami jedziemy dalej... po jakimś czasie... ja pierdziula a telefon to gdzie, został... Wracamy, na szczęście Mario znalazł go niemal natychmiast... Wszystko gra...
Do Helu dojechałem jakoś ale bark nie doszedł do siebie... W drodze powrotnej myślałem o pociągu ale jakoś doczłapałem się do miasta i od razu na pogotowie...
Po dwóch godzinach i serii rentgenów okazało się że wszystko gra... ale rehabilitacja będzie trwała co najmniej z miesiąc...
Do dziś ręka ledwo "chodzi"...
Mam nadzieje że da się jeździć...

A to mój kask po przydzwonieniu w krawędziak...
...i pękł...


Mario i Marek dzięki Wam za wspólną jazdę i kilka niezapomnianych przygód... Było świetnie jak zawsze...
Do siego ranu...






Dane wyjazdu:
104.00 km 20.00 km teren
04:00 h 26.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kellys

Czwartkowy trening z Karolem...

Czwartek, 6 sierpnia 2015 · dodano: 07.08.2015 | Komentarze 0

No karolek jak jedzie to już żartów nie ma... Wycisnął ze mnie siódme poty.
Spotkanie na Modrzewinie i rurka do Fromborka... a potem zachciało się asfaltów i proszę... Do Elbląga przez Pogrodzie i Tolkmicko to tak żeby nie było za krótko...



Jelenią...


Lasy koło Krzywca...


Trafiło nam się zawalidroga i nie chciał zjechać...






Wieża Katedry ze swoimi zegarami słonecznymi...


Mikolajus Ko....


A na to to trzeba w końcu wejść... ostatnio byłem na niej za Harcerza...


Ukwiecone dookoła...


Nasz pomnik...


Lekko pobity max... nooooo było ostro... 66.5 km/h między motocyklami na drodze z Tolkmicka do Kadyn... ale daliśmy...



Naprawa łańcuszka Karola...


Na zawadzie kawałek drogi rowerowej...


I jeszcze Fromborska...


Zjeżdżam Modrzewiną i tak sobie myślę na kogo patrzą te wszystkie reklamy... Przecież tu tylko pole i łąki...


Reasumując Karol to był czadzik niezły... Taki max...to rzadkość...
Dzięki za kręcenie do siego razu...







Dane wyjazdu:
475.00 km 25.00 km teren
20:00 h 23.75 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kellys

Narew Tour - Białystok wg. Mareckiego...

Sobota, 1 sierpnia 2015 · dodano: 03.08.2015 | Komentarze 3

Kolejny maraton doszedł do skutku. Marecki - Organizator spisał się na medal wyciągając Nas po Okolicach Białegostoku. Nas tzn. Sławka, Roberta , Mariusza i mnie. Trasą: Białystok - OsowiecTwierdza - Tykocin - Jedwabne - Łomża - Myszyniec - Szczytno - Olsztyn - Łukta - Morąg - Pasłęk - Elbląg.

TUTAJ wszystkie zdjęcia jakie udało mi się zrobić...
Zdjęcia Mariusza...  Dużo lepsze...



Białystok...Pałac Branickich...


Nad Biebrzą...


Osowiec Twierdza...


Biebrzański Park Narodowy...


Zamek w Tykocinie...


Wioska bociania...


Góra Strękowa - Polskie Termopile... Bitwa pod Wizną...




Jedwabne...




Łomża - bezalkoholowe  w Łomży...


Powrót do domciu...

Dzięki wszystkim za kręcenie i świetną zabawę...
Markowi za organizację...
Było klawo....




Dane wyjazdu:
131.00 km 25.00 km teren
05:00 h 26.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kellys

Powrót z AC/DC

Niedziela, 26 lipca 2015 · dodano: 27.07.2015 | Komentarze 0

Obudziłem się o 6.40... i już Roberta nie było... więc ja zjadłem i zerknąłem na zegarek... 07.20... jakiś internet i PKP. Do pociągu została mi godzina więc  pędzikiem spakowałem się byle jak i dzida na dworzec centralny... Wsiadłem do pociągu i po 3 minutach pociąg ruszył... Szczęście...
Z pociągu wysiadłem w Iławie i boczkami powędrowałem do Elbląga wspominają w myślach wydarzenia poprzedniego dnia (nocy)... Patrząc na ludzi płynących po Kanale Elbląskim statkiem pomyślałem ...- jacy oni są biedni i znudzeni, nie widzieli tego co ja...


Kilka FOT:



Jeziorak...


Lasami...



Jacy oni są biedni.... żeglowanie to nuda...


A to drugi statek pod górkę...


Iiii zjazd do Elbląga...

Było pięknie...





Dane wyjazdu:
313.00 km 0.00 km teren
15:00 h 20.87 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

KONCERT AC/DC - Warszawa

Sobota, 25 lipca 2015 · dodano: 27.07.2015 | Komentarze 2

Jak to mówią wymyśl sobie dwie wspaniałe przygody i je połącz... Tak właśnie było tym razem. Rzuciłem pomysł Robertowi , który bez wahnięcia zgodził się na poprowadzenie tego wyjazdu bo bez Niego nic takiego nie miało by miejsca z mojej strony. Wyruszyliśmy z naszego Elbląga o 21.00 w piątek i przez całą piękna i dość ciepłą noc zbliżaliśmy się do Warszawy bocznymi drogami tak aby unikać 7-demki. Z rana słońce dało popis i przypalało na twarze całkiem nieźle ale niestety wiatr, na 100 km przed Warszawą zrobił się mocno dokuczliwy i dawał nam równo w kość. Do Stolicy dotarliśmy gdzieś w okolicach południa po 15-stu godzinach jazdy. Z miejsca udaliśmy się w okolice "Narodowego" aby zerknąć na sytuację i się okazało że ludki stoją już od szóstej rano pod wejściami... My na początek do hotelu żeby lekko odpocząć i uderzyć w kimkę chociaż na godzinkę... bo jednak cała noc nieprzespana.
Udało się przespać chwilkę i około 16 i ja ruszyłem pod stadion. Tam miałem się spotkać z jeszcze dwójką moich Compadre i razem wejść na murawę... Niestety w tym celu było konieczne przeskoczenie bramki ochronnej ponieważ oni już byli blisko wejścia. Wiara stojąca w tłumie niemal wciągnęła mnie za fraki i tak znalazłem się pod samą bramą nr 3. Po długim oczekiwaniu zaczęło się, "przedskoczek" dał dobrego kopa publiczności, która nie omieszkała nagrodzić go kilkoma "meksykańskimi falami". Też się trochę rozgrzałem no i po nim weszli technicy właściwej kapeli. Uwijali się jak w ukropie ale i tak ta chwila trwała chyba "najdłużej" potem to już wszystko wyłączyłem pochowałem do kieszeni i przygotowałem się na najlepsze... Nie opiszą słowa tego co się działo potem. Nie da rady opisać bo takie imprezy trzeba przeżyć samemu i oddać się w wir tłumu. Nie odmawialiśmy sobie niczego... przypomniała się młodość i nieźle uderzyła nam do głów........... same super hity……….i jeszcze……i jeszcze….. ja pierdziulam co się dzieje… Szał trwał do utraty tchu…. To jedno z wydarzeń które mogło by się nigdy nie kończyć…
Zwieńczeniem rewolucji muzycznej była jak zwykle „Autostrada do Piekła” i już nic nie powstrzymało „publiki”… zwariowaliśmy całkowicie… … a tu na końcówce jeszcze „W Hołdzie Wyznawcom Rocka” … to tak jakby dla nas ten utwór dal tych którzy chcieli tam być i zaliczają się do tych szczęściarzy, którym się to udało….i „gęsia skórka” na całym ciele urosła do rangi wrzodów… Odjazd zupełny…
Do tej pory mam tą gęsią skórkę i pewnie jeszcze przez kilka dni mi nie zginie… Kiepsko jest również z moim słuchem ale to mi nie przeszkadza… KONCERT ŻYCIAzaliczony………
AC/DC… choć już nie młody pokazał co potrafi… niesamowita sprawa…
Nie mam fotek z koncertu bo nie po to tam przyjechałem nie mam filmików bo bawiłem się na całego i tego nie żałuję… „wszystko zostaje w nas… na długo”…
Płakać mi się chce jak to piszę… Dożyłem takiej chwili... to cud…






Mława...


Ciechanów...


Gdzieś przed stolicą...




....


Już w środku...


... i tak to się zaczynało...



Na konie chciałbym podziękować Robertowi, który musiał znosić moją osobę na wspólnym naszym wyjeździe… Łączącym dwie wspaniałe przygody…
Robert jak zwykle WIELKIE DZIĘKI…


Dane wyjazdu:
98.00 km 25.00 km teren
05:00 h 19.60 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Środowe latarkowanie - Chruściel i Pierzchały

Środa, 22 lipca 2015 · dodano: 23.07.2015 | Komentarze 1

Na miejsce zbiórki przybyło nas 5-oro bo mięliśmy zaszczyt gościć płeć piękną w postaci jednej duszy rowerowej... Mało ale zawsze coś... Tak wędrowaliśmy do Milejewa i tą jedna duszyczkę właśnie na "skręciło" w lewo do rodziców no i zostało nas 4-rech...
Chwilkę potem zniknął również Bartek... Jak tak dalej pójdzie to do Pierzchał nikt nie dojedzie...
W Majewie spotkaliśmy się z druga częścią ekipy , która jakoś dziś chciała pojechać sama... I zrobiło się nas dużo... W tym składzie dotarliśmy do Chruściela na kąpiel i Pierzchał. Powrót jak zawsze było szybki...






Jeszcze nas pięcioro...


Za Majewem...




Kąpiel w Chruścielu...






Czołgowo...


Wierny kibic zawsze jest z nami...


Sprint...


Mostek na Baudą...

Było super... Do siego razu...
Kategoria Latareczki, Wycieczki


Dane wyjazdu:
56.00 km 5.00 km teren
03:00 h 18.67 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Wiśniobranie - Stare Pole

Wtorek, 21 lipca 2015 · dodano: 22.07.2015 | Komentarze 3

Rodzinnie wybraliśmy się na wiśniobranie do Rodzinnego Starego Pola... no i nazbieraliśmy wisienek na zapasy... w zimę będzie jak znalazł.



Most na Kanale Elbląskim... pierwszy raz widzę jak się podnosił...


A toto właśnie popłynęło...


W trasie...


...


A tu w Starym Polu zaczynają się szlaki Żuławskie... no no ...


Rodzinnie...


Po wiśniobraniu...
Teraz to wszystko trzeba obrobić...

W czasie powrotu zlało nas jak trzeba... Nawet nie było się gdzie schować...


Dane wyjazdu:
144.00 km 5.00 km teren
05:30 h 26.18 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Tydzionek czas zacząć...

Poniedziałek, 20 lipca 2015 · dodano: 21.07.2015 | Komentarze 3

Cóż teraz pewnie samotnie przyjdzie mi kręcić... Chociaż tak na prawdę nie wiem co z tym "Elblągiem Rowerowy" się dzieje...
Miałem chęć gdzieś czmychnąć i tak jakoś wyszło...
Po powrocie z pracy hajda na rowerek i cóż tu spotkałem Kudłatego, który odprowadził mnie do rogatek Elbląg...
Dalej to już zachcianki...



Najpierw mówię sobie Jantar...

No i "pocałowałem blachę..."
Ale co to, jakoś mało...


No to cmok w blachę Mikoszewa...


... i jeszcze prom... na drugiej stronie...
Ale jakoś mało...


No to cmok w następną blachę...
Ale jakoś mało...


No i cmok w kolejna blachę...
No to już coś...


A słoneczko robiło piękne widowisko..


.... trochę zluzować...


A na kukułce 22.00...

Było zacnie... na trasie pełno rowerzystów jadących z w różnych kierunkach, to z sakwami to jakieś kolarkowanie... i tak czas zleciał...



Kategoria Latareczki, Wycieczki


Dane wyjazdu:
64.00 km 22.00 km teren
03:00 h 21.33 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Niedzielne plażowanie w Kadynach...

Niedziela, 19 lipca 2015 · dodano: 20.07.2015 | Komentarze 1

Troszkę odpoczynku na plaży w Kadynach... i jazda po mieście... przed deszczami pusto jakoś..


Nadbrzeże...


Tak sobie jeżdżę po mieście i coś wpadło mi w oko... co to kurka wodna jest znak Supermena czy jaki gips...
Nie rozumiem...


Zamiast herbu to się teraz znaczek Supermena wkleja...


Najbardziej prawidłowy garaż dla rowerów...