Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi kbialy2002 z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 214953.50 kilometrów w tym 53587.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.





Turysta rowerowy umieszczony w granicach rozsądku. Ważne żeby z wycieczki coś zostało w pamięci...

To nie sztuka pojechać z nami na wycieczkę... Sztuka to przyjść na następną.



Planowane Wyprawy Rowerowe



- Nigdy nie planuj jutra...





______________________

Moje GALERIE PICASA

Galeria 2011-20...

Galeria 2009-2011

Galeria 2006-2009





Inne ciekawe strony





______________________

Elbląska Strona Rowerowa

ESR

______________________

Stronka Mareckiego

Marecki home



Zaliczone Gminy w Polsce.



Statystyki zbiorcze na stronę


2026 baton rowerowy bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kbialy2002.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Wycieczki

Dystans całkowity:139834.00 km (w terenie 37098.00 km; 26.53%)
Czas w ruchu:6841:33
Średnia prędkość:20.00 km/h
Maksymalna prędkość:34.00 km/h
Liczba aktywności:1383
Średnio na aktywność:101.11 km i 5h 02m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
228.00 km 0.00 km teren
09:00 h 25.33 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Zwiedzanie Wyspy Sobieszewskiej i środowe latareczki...

Środa, 9 września 2015 · dodano: 01.10.2015 | Komentarze 2

Wcześnie rano po dwudniowym deszczu pogoniłem na Wyspę Sobieszewską żeby odwiedzić tamtejsza przyrodę... Nacieszyłem się zapachami leśnymi a po deszczach las pachnie wyśmienicie...
Dotarłem do Wyspy przez Tujsk i Szkarpawę i tą samą drogą wróciłem...
Po powrocie umówiliśmy się z Fischem na małe kółeczko a potem dołączyliśmy do wieczornych latareczek... i tak pękł niezły dystans tego dnia...

Kilka FOT:



Stara stacja wąskotorówki...




... i gumka na moście...


śluzowanie Sambora...








Sobieszewska Wyspa...


Ja udałem się zielonym szlakiem...


Góra Orla...


Zamknięta kamienna grobla - ciekawe jak ją zrobią...


Ptasi Raj...


Czytać i się uczyć...




Jakiś zawalidroga...


Gdzieś poza szlakiem odkryłem taki dziwny słupek - ciekawe co to jest..




Barki na Wiśle...


A to z Fischem na latareczkach...



Gdzieś na trasie trafił nam się kotek...




...I dołączyliśmy do latareczek z Jurkiem...


Irek było klasa.... i do siego razu...


Kategoria Wycieczki, Latareczki


Dane wyjazdu:
57.00 km 15.00 km teren
03:00 h 19.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Ze "Stopowcami" odwiedziliśmy wykopaliska w Nowym Monastarzysku...

Niedziela, 6 września 2015 · dodano: 30.09.2015 | Komentarze 1

Krótko i fajnie spędzony czas z grupą rowerową "Stop", która wybrała się właśnie na odwiedzenie Nowego Monastarzyska celem obejrzenia świeżych wykopalisk na tamtejszym cmentarzu menonickim...
Prace archeologiczne trwają i odkrywają coraz to nowe krypty i mury kościelne...
Ciekawe co tam kiedyś stało... Podobno jakiś kościół...


Zdjęcia...


Kilka FOT:

W drodze nad Jelenią Dolinkę...


Jelenia...


Zmagania...


Kościół w Błudowie...


Nowe Monastarzysko... Archeolodzy opowiadają nam o wykopaliskach...


...


Jednak coś tu odkopano... podobno stał tutaj kościół...




Tablica cmentarza...


Poczytać warto...


A po lekcji historii sjesta, by wiedza lepiej weszła...


Domowe wypieki...


...i powrót...


i do Elbląga...

Fajnie było... Dzięki wszystkim Stopowiczom i nie tylko za wycieczkę...
Do siego razu...





Kategoria Wycieczki


Dane wyjazdu:
232.00 km 35.00 km teren
10:00 h 23.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Wyjazd na Białą Górę i Most Kwidzyński, Gniew i Tczew.

Piątek, 4 września 2015 · dodano: 30.09.2015 | Komentarze 1

Rano wstałem jakoś ciężko i ledwo zwlokłem się, żeby wsiąść znowu na koła.
Tym razem wybrałem inspekcje innego mostu - Kwidzyn... Już dawno nie jechałem wałami Wisły więc trzeba było spróbować.
Trasa : Elbląg - Nowy Staw - Lisewo Mal - Mątowy Wielki i Małe - Biała Góra - Jarzębina - Pastwa - Most kwidzyński - Gniew - Wałami Wisły do Tczewa - Elbląg - Kępa Rybacka - Suchacz (wpadłem do Karola po latareczkę)...
Zlało minie jak trzeba i calusi mokry wróciłem do domu... To co miałem na kole przednim to za chwilę w butach a to co na tylnym to w pampersie... Lało chyba ze trzy godziny... W Tczewie się uspokoiło...




Lichnowy...


Domki podcieniowe na trasie...
Rzut okiem na Wisłę...


Resztki mostu nad Nogatem...


Do mostu musiałem zboczyć nieco z trasy ale chciałem sfotografować "podobno" fragment słupka Wolnego Miasta Gdańska...
Nie do końca chcę mi się w to wierzyć, że to ten fragment.... Mam dużo zdjęć słupków WMG i ten mi nie pasuje do reszty, ale może kto wie...??


Najadłem się gruszek...


Śluza w Białej Górze...


Tlaktol...


Dla przypomnienia, stara przeprawa promowa do Gniewu... Oj kiedyś się tędy pływało...


No wiadomo co... i tu już pada i leje na zmianę...


Zameczek w Gniewie...


Jazda po wałach...


Śluza w Rybakach...


Zegar słoneczny w parku - Tczew... Warto poczytać...




... i jeszcze żaby...

Mokry i wyziębiony wracałem szybko do domciu...





Dane wyjazdu:
265.00 km 32.00 km teren
12:00 h 22.08 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Rowerowe wczasowanie... Pierwszy Września na Westerplatte.

Wtorek, 1 września 2015 · dodano: 28.09.2015 | Komentarze 5

No gdzie można być dnia 1-go Września jak nie na Westerplatte...
Ale żeby tam dojechać postanowiłem pokręcić najpierw do Tczewa by tam zacząć wyprawę nad Motławę. 
Rzeczka lekko zarosła i normalna to rzecz... ale to mi nie przeszkadzało.
Ciałem sobie równiutko przy brzegu trochę asfaltami i trochę szlakami rowerowymi i pieszymi ale z powodu bolącego tyłka nie bardzo była mi jazda po wertepach więc dalej do Gdańska dojechałem już ścieżką rowerową pod konie w miarę równą.

Do Westerplatte dojechałem bez niespodzianek ale już lekko zmęczony upałem, pić i jeść się chce... A tu proszę Gdańsk zafundował wszystkim zwiedzającym dziś pomnik darmową wyżerkę w postaci wojskowej  grochówki z pieczywem , kawy i herbaty, oraz bardo miłej załogi wojskowo-cywilnej, która na tą wyżerę zapraszał...
No lepiej nie mogłem trafić... Uszczęśliwiło mnie to po pachy... 
Najadłem się ile chciałem nawet z dokładką.... GROCHÓWKA BYŁA EXTRA... zrobiona po wojskowemu bez ściemy....
Kawa i herbata również.
Pogadaliśmy sobie o różnych sprawach a że zwiedzających było sporo to i gadać się nie przestawało...

Tak podbudowany myślałem już tylko o powrocie...
Więc jadę sobie spokojnie przez Sobieszewo, Kiezmark i Szkarpawę aż tu proszę Mario zasuwa na Mierzeje i bez gadania mnie na nią wyciąga... No kurcze jeszcze kawał drogi... 
Długo nie musiał mnie nakręcać chociaż wszystko mnie bolało i dokuczało zawróciłem z nim do Sztutowa, Kątów Rybackich lasem gdzie mój, już nieterenowy stał się znowu terenowy, i na ujście Wisły Królewieckiej.
Tak też z planowanego powrotu na godz 19-stą zmienił się on na 22-ą
Ale to same dobre strony tego wyjazdu w rezultacie zakładany dystans 210mkm zmienił się na dużo więcej...
Mario Dzięki z Zabawę i świetną jazdę....

Tutaj wszystkie FOTY...



Kilka FOT...


Nowy Staw...


Nad Motławą...


...


Urokliwe miejsca...


Jak ładnie przystrojona...


... w Gdańsku...


....


Wieża namiarowa...


Fotografowałem elementy które zostały zniszczone... Ciekaw jestem czy ktoś myślał żeby je odbudować...


Zaczęli do nas strzelać...


A tutaj wspomniana grochówka - darmowa z kuchni polowej... i miła obsługa...


Chyba z tego walili...


...




Powrót... Martwa Wisła...


Błotnik... Marina...


A to już z Mariuszem po lesie...


Ujście Wisły Królewieckiej... i powrót do domciu...

Dzięki Mario za ten końcowy kawałem... Do siego razu...







Dane wyjazdu:
223.00 km 6.00 km teren
10:00 h 22.30 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Rowerowe wczasowanie... Dzień 1

Poniedziałek, 31 sierpnia 2015 · dodano: 25.09.2015 | Komentarze 2

Czas wypróbować "Fenikas" na nieco dłuższej trasie...
Plan był prosty i polegał na przebyciu dłuższej wycieczki na nieco różnym terytorium.
Zacząłem od skoku do Sztutowa i Krynicy Morskiej tylko nam znanymi szlakami.. Szło dobrze więc po zwiedzeniu wyludnionego miasteczka (koniec sezonu) postanowiłem obejrzeć ujście Wisły i tak szybko znalazłem się w Mikoszewie...
Kilka fotek i dalej jazda. Blisko Wisły ,niemal przy wale, minąłem Drewnicę, Żuławki, Ostaszewo, Jeziernik (tutaj musiałem się wrócić do Gniazdowa i Nowej Cerkwi...) Później Palczewo, Boręty, Lisewo Malborskie i Tczew...

W Tczewie na Wisłą, której było maluteńko i faktycznie niemal do przejścia pieszo, przeprowadziłem rozeznanie co do mostu. Mówili wszyscy że jest zamknięty ale widzę że nic z tego ponieważ ludzie mogą dalej chodzić i nikt nic sobie nie robi ze znaków drogowych widniejących przy wejściu...
Ja również nie omieszkałem przejechać mostem jednocześnie  pozdrawiając  budowlańców...

Na tej inspekcji postanowiłem kończyć wycieczkę bo i tak już dobrze się nakręciło...
Do domciu ciąłem przez Nowy Staw, Jazową i Kepki...

Tutaj wszystkie FOTY...




Kilka FOT:


Krynica Morska port...


....


Fontanna zakochanych...




Koniec... Woda...


Drewnica...


Jaka kupa...


A po drodze kilka ciekawostek i domków podcieniowych... Nowa Kościelnica...


Ostaszewo...


Gniazdowo...


W Nowej Cerkwi leżą , na pamiątkę , resztki torowiska wąskotorówki...


Kolejny podcień Nowa Cerkiew...


Tczewski most... Niby zamknięty ale jednak nie...


Można... Jak na razie  




Ale co tam...


Zabytek klasy zero...


...i w Elblągu...






Dane wyjazdu:
138.00 km 12.00 km teren
08:00 h 17.25 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Browar w Gościszewie

Sobota, 22 sierpnia 2015 · dodano: 24.08.2015 | Komentarze 4

Odwiedziny w malutkim browarze aby posmakować "Napoju Bogów"... oczywiście bezalkoholowego...
Trasą:
Elbląg - Jazowa - Nowy Staw - Malbork - Gościszewo - Żuławka - Starte Pole - Kławki - Szaleniec - Żurawiec - Elbląg


Kika FOT:

Elbląg


Chętni...


....


terenik... bez niego ani rusz....


Gdzieś w Polsce...


Nogat ...


Okupacja wejścia na most...




Turystyka nad Nogatem...


Cel...

Sztum fontanna...




obsługa konsoli...


Różany...


Tyna.... ulubiony niebieski most...

Dzięki wszystkim za kręcenie ido siego razu...
Pozdrawiam poszkodowanych w kolizji... Krzysiu i Dominika wracajcie szybko na tor ja muszę się jeszcze rehabilitować... i to dużo bardziej jak ostatnio...
Do siego...




Kategoria Wycieczki


Dane wyjazdu:
376.00 km 50.00 km teren
17:00 h 22.12 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kellys

Wyprawa na Hel 2015.

Sobota, 15 sierpnia 2015 · dodano: 16.08.2015 | Komentarze 9

Jak co roku tak i w tym nie podarowaliśmy sobie wyjazdu na Hel. Do Helu dotarliśmy we trójkę. Marek, Mario i ja... Trasa wiodła przez dobrze nam znane rewiry Sobieszewa i Trójmiasta aż do szlaku niebieskiego prowadzącego do celu nie pomijając Puckich klifów. Po drodze zwiedzaliśmy po raz kolejny znane nam okolice ale leciutko już zmienione. Nic nie wygląda stale tak samo. Zdążyliśmy też zobaczyć urokliwy wschód słońca na krystalicznie czystym niebie w Juracie... Do Helu dotarliśmy rano objechaliśmy to co trzeba Mariusz zaliczył kąpiel i pomału zbieraliśmy się do powrotu.
Jednak na powrotnej drodze, w Pucku rozstaliśmy się z Markiem - wybrała asfalt do Gdyni i wsiadł w pociąg...
Zostało nas dwóch i jakoś pomału nie śpiesząc się doczłapaliśmy się do Elbląga.




Gdańsk...


Zegar wodny...


Gdzieś na szlaku...


Niebo przed wschodem słońca...


wschód




Hel - port...




Nowy eksponat na Helu...















Rzucewo...


Sopot...


Żeby nie było tak klarownie to z przygód jakie nas spotkały to chyba najbardziej będę pamiętał moją jazdę po ścieżce rowerowej na półwyspie helskim. Jadąc dość szybko zahaczyłem się o torbę pieszego i ostro z fikołem w tle przyglebiłem w betonowy chodnik...
Jakoś to przeżyłem ale podnieść się z ziemi to już inna bajka... Bark boli jak cholera , coś stało się z moją głową bo nie mogę zebrać myśli... kurde chyba kogoś rąbnąłem... ale nie... stoi nade mną grupa pijanych turystów i mnie opieprza że za szybko jeżdżę... Dalej nie mogę się ruszyć i sprawdzam czy mój bark się do czegoś nadaje... Jakoś wstałem... 
Niestety nie mogłem ruszać prawą ręką... nie mogę podnieść roweru... co jest złamałem sobie bark czy co... ale po jakimś czasie ręka już jakoś się rusza i jakoś się pozbierałem... po kłótni z turystami jedziemy dalej... po jakimś czasie... ja pierdziula a telefon to gdzie, został... Wracamy, na szczęście Mario znalazł go niemal natychmiast... Wszystko gra...
Do Helu dojechałem jakoś ale bark nie doszedł do siebie... W drodze powrotnej myślałem o pociągu ale jakoś doczłapałem się do miasta i od razu na pogotowie...
Po dwóch godzinach i serii rentgenów okazało się że wszystko gra... ale rehabilitacja będzie trwała co najmniej z miesiąc...
Do dziś ręka ledwo "chodzi"...
Mam nadzieje że da się jeździć...

A to mój kask po przydzwonieniu w krawędziak...
...i pękł...


Mario i Marek dzięki Wam za wspólną jazdę i kilka niezapomnianych przygód... Było świetnie jak zawsze...
Do siego ranu...






Dane wyjazdu:
104.00 km 20.00 km teren
04:00 h 26.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kellys

Czwartkowy trening z Karolem...

Czwartek, 6 sierpnia 2015 · dodano: 07.08.2015 | Komentarze 0

No karolek jak jedzie to już żartów nie ma... Wycisnął ze mnie siódme poty.
Spotkanie na Modrzewinie i rurka do Fromborka... a potem zachciało się asfaltów i proszę... Do Elbląga przez Pogrodzie i Tolkmicko to tak żeby nie było za krótko...



Jelenią...


Lasy koło Krzywca...


Trafiło nam się zawalidroga i nie chciał zjechać...






Wieża Katedry ze swoimi zegarami słonecznymi...


Mikolajus Ko....


A na to to trzeba w końcu wejść... ostatnio byłem na niej za Harcerza...


Ukwiecone dookoła...


Nasz pomnik...


Lekko pobity max... nooooo było ostro... 66.5 km/h między motocyklami na drodze z Tolkmicka do Kadyn... ale daliśmy...



Naprawa łańcuszka Karola...


Na zawadzie kawałek drogi rowerowej...


I jeszcze Fromborska...


Zjeżdżam Modrzewiną i tak sobie myślę na kogo patrzą te wszystkie reklamy... Przecież tu tylko pole i łąki...


Reasumując Karol to był czadzik niezły... Taki max...to rzadkość...
Dzięki za kręcenie do siego razu...







Dane wyjazdu:
475.00 km 25.00 km teren
20:00 h 23.75 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kellys

Narew Tour - Białystok wg. Mareckiego...

Sobota, 1 sierpnia 2015 · dodano: 03.08.2015 | Komentarze 3

Kolejny maraton doszedł do skutku. Marecki - Organizator spisał się na medal wyciągając Nas po Okolicach Białegostoku. Nas tzn. Sławka, Roberta , Mariusza i mnie. Trasą: Białystok - OsowiecTwierdza - Tykocin - Jedwabne - Łomża - Myszyniec - Szczytno - Olsztyn - Łukta - Morąg - Pasłęk - Elbląg.

TUTAJ wszystkie zdjęcia jakie udało mi się zrobić...
Zdjęcia Mariusza...  Dużo lepsze...



Białystok...Pałac Branickich...


Nad Biebrzą...


Osowiec Twierdza...


Biebrzański Park Narodowy...


Zamek w Tykocinie...


Wioska bociania...


Góra Strękowa - Polskie Termopile... Bitwa pod Wizną...




Jedwabne...




Łomża - bezalkoholowe  w Łomży...


Powrót do domciu...

Dzięki wszystkim za kręcenie i świetną zabawę...
Markowi za organizację...
Było klawo....




Dane wyjazdu:
131.00 km 25.00 km teren
05:00 h 26.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kellys

Powrót z AC/DC

Niedziela, 26 lipca 2015 · dodano: 27.07.2015 | Komentarze 0

Obudziłem się o 6.40... i już Roberta nie było... więc ja zjadłem i zerknąłem na zegarek... 07.20... jakiś internet i PKP. Do pociągu została mi godzina więc  pędzikiem spakowałem się byle jak i dzida na dworzec centralny... Wsiadłem do pociągu i po 3 minutach pociąg ruszył... Szczęście...
Z pociągu wysiadłem w Iławie i boczkami powędrowałem do Elbląga wspominają w myślach wydarzenia poprzedniego dnia (nocy)... Patrząc na ludzi płynących po Kanale Elbląskim statkiem pomyślałem ...- jacy oni są biedni i znudzeni, nie widzieli tego co ja...


Kilka FOT:



Jeziorak...


Lasami...



Jacy oni są biedni.... żeglowanie to nuda...


A to drugi statek pod górkę...


Iiii zjazd do Elbląga...

Było pięknie...